|
|
![]() |
![]() | |
Cele wypraw incentiveCoraz więcej firm organizuje dla pracowników tzw. podróże incentive. Jak zorganizować udany wyjazd, który będzie realizował konkretne cele biznesowe? Przykład Znajdujemy się u podnóża Kilimandżaro. Góra bardzo wysoka - ponad 5800m n.p.m. - ale technicznie łatwa do zdobycia i osiągalna dla przeciętnie sprawnego i zdrowego turysty. Pod jednym wszakże warunkiem: że podróż zostanie rozłożona na kilka dni. Chodzi o to, by organizm spokojnie i powoli aklimatyzował się do wysokości i braku tlenu. Nie wolno więc jednego dnia podejść o więcej metrów, niż pozwoli prowadzący. W poniedziałek dziesięcioosobowa grupa dowiaduje się: celem jest wejście na szczyt w niedzielę. Dokładnie wtedy wszyscy mają stanąć na czubku tego wielkiego wulkanu. Ale jednocześnie, jest szereg innych zadań. Po pierwsze, dokładnie we wtorek o siedemnastej w tzw. drugim schronie (drewniane domki noclegowe) na wysokości 3700m musi się stawić min. 2 członków grupy, by odebrać mapę dalszej trasy. Jednocześnie, w ten sam wtorek o czternastej min. jeden członek grupy mówiący po angielsku ma w wiosce na dole spotkanie z tragarzami. To ci, którzy wniosą na szczyt ciężkie bagaże. Jednak trzeba im z góry zapłacić. Gotówka dla nich będzie do odbioru tylko w poniedziałek o 12.00 w tzw. schronie pierwszym na wysokości 2700m. W środę o szesnastej cztery osoby muszą się stawić w chronie drugim z kamerą, która teraz jest w wiosce W czwartek nie jest możliwy nocleg w schronie, więc trzeba zdobyć namioty, które przynieść mogą tragarze, ale by je przynieść, muszą się o tym dowiedzieć już dziś . Itp. Itd. Takich zadań grupa otrzymuje jeszcze kilkanaście. Trudno o lepszą lekcję działania w zespole projektowym, planowania harmonogramu prac nad projektem i podziału zadań. Oczywiście można podobne ćwiczenie przeprowadzić w Polsce. Tym razem jednak klient oczekiwał, że poziom trudności ćwiczenia postawiony zostanie bardzo wysoko - dlatego grupa ma działać w obcym kulturowo środowisku, bez możliwości korzystania ze zwykłych zasobów (np. telefon komórkowy), w terenie trudnym fizycznie i psychicznie. Wyprawy integracyjne Trzecim celem wypraw jest budowanie lub integracja zespołu. Podróże organizowane są zwykle dla osób, które wiele razy uczestniczyły w szkoleniach outdoor w kraju. Widziały już wszystkie formy outdoor dostępne w Polsce. A pracodawca znów chce ich pozytywnie zaskoczyć, dostarczyć atrakcji czy adrenaliny. Wtedy ludzi wysyłamy w egzotyczne rejony lub przygotowujemy atrakcje niedostepne w kraju (np. zespołowy spływ przez dżunglę). O tym, jakie formy outdoorowe można zorganizować za granicą, by zaskoczyć uczestników - w jednym z kolejnych tekstów. Czasem zdarza się, że wyprawa integracyjna odbywa się w egzotycznej scenerii, bo tylko tam można rozwiązać specyficzne i duże kłopoty, jakie ma zespół. Tak jak w poniższym przykładzie. Przykład Pewna firma postanowiła zmotywować swoich sprzedawców do współpracy w zespole i zintegrować ich. Szef personalny miał tylko pewien kłopot: zorganizował już dwa wyjazdy outdoor, które nic nie dały - bo ludzie po prostu nie chcą współpracować i kreują konflikty. A jednocześnie są wybitnymi handlowcami i zwolnienia nie wchodzą w grę. Tym razem zamierzaliśmy więc podejść do wyjazdu inaczej. Ponieważ zespół był młody i wysportowany, postanowiliśmy postawić przed nimi trudne wyzwania w egzotycznej scenerii. Zadania były opracowane tak, by nie dało się ich osiągnąć bez współpracy. A konsekwencje porażki były bolesne - nocleg pod gołym niebem i głód. Uczestnicy zostali wywiezieni w egzotyczną scenerię Ameryki Południowej, w rejony nieznane turystycznie. Dowiedzieli się, że od tej pory radzą sobie sami, nie mają zarezerwowanych hoteli ani przewodnika czy tłumacza. Codziennie dostaną tyle pieniędzy, ile z trudem starczy na przeżycie (nocleg, jedzenie, transport). Na dodatek, każdego dnia muszą się dostać do innego miasta. Kolejna sakiewka z pieniędzmi czeka ich bowiem dopiero w drugim mieście. Tu, gdzie jesteśmy, nie działają telefony komórkowe, a o kartach kredytowych nikt nie słyszał. Nie da się też wymienić waluty. Również znajomość angielskiego dalece odbiega od europejskich standardów. Tyle motywacji nieco negatywnej. Oczywiście musi być też pozytywna. Wiedzieli, że jeśli wszyscy uczestnicy (warunek obowiązkowy!) dotrą do ostatniego miasta, czeka ich tam pobyt w atrakcyjnym hotelu nad oceanem. Na atrakcje otrzymają dziesięciokrotność sumy, którą zaoszczędzą podczas wyprawy. Oczywiście uczestnicy tak naprawdę nie byli pozostawieni sami sobie. Zapewniliśmy im dyskretną opiekę, która miała interweniować tylko w razie wypadków, chorób i ew. kłopotów z lokalną społecznością. Okazała się jednak niepotrzebna. Uczestnicy oczywiście przeszli serię konfliktów i niepowodzeń w pierwszych dwóch dniach. Ale z czasem znakomicie się zintegrowali i nawet dotarli na miejsce przed czasem. Kształtowanie twardych charakterów To bardzo nietypowy, ale wcale nierzadki cel wyjazdów. Zamysłem organizatora jest sprawienie, by uczestnicy stali się bardziej odporni na stresy, trudy codziennego życia, porażki i kłopoty. Wiadomo, że podróże najeżone trudnościami przyrodniczymi, klimatycznymi i terenowymi, kształtują pozytywne cechy charakteru. Przede wszystkim wewnętrzną siłę, motywację do walki z przeszkodami, odporność na stres i odpowiedzialność. Wielokrotnie słyszałem od uczestników wracających z dżungli czy wysokich gór opinie: "nauczyłem się pokonywać własne słabości", "udowodniłem sobie że w skrajnie trudnych warunkach też mogę racjonalnie myśleć" czy "po tym co tu przeszedłem żadne trudności w pracy nie wydają się duże". To efekt analogiczny do tego, który obserwują rodzice u dziecka wracającego z pierwszego obozu harcerskiego. Widzą wzrost jego samodzielności, dojrzałości emocjonalnej, odporności na trudy życia. Podczas wypraw integracyjnych zachodzą w człowieku podobne zmiany. Jednak tutaj są one dużo szybsze i głębsze, dostosowane do specyfiki ludzi dorosłych, na innym poziomie intelektualnym i emocjonalnym. Oczywiście poziom trudności tego typu wypraw jest racjonalnie dawkowany: ma być dla uczestnika wyzwaniem, ale być w jego zasięgu możliwości. Każdego dnia uczestnicy stawiają czoła trudnościom terenowym - by po południu osiągnąć sukces i czerpać z niego wielką satysfakcję. A wieczorem przeanalizować swoje zachowania wspólnie z trenerem. Zobaczyć, że udało im się osiągnąć to, co rano wydawało się niemożliwe. Znaleźć czas na spokojną i wyciszoną analizę - czego dziś nauczyli się o sobie samych i jak to wykorzystają. I spojrzeć na codzienne problemy z dystansu, bez pośpiechu. Takie wyprawy są kwintesencją sformułowania "podróże kształcą". Oczywiście celem wyjazdów incentive bywa też budowanie lojalności klientów: nagroda dla tych, którzy kupią najwięcej, albo budowanie relacji z potencjalnymi kluczowymi nabywcami. Ale to już domena działów marketingu i sprzedaży. Jak widać, wyprawy incentive nie muszą być tylko ekskluzywnym gadżetem. Mogą być inwestycją wspierającą cele personalne. I - jak w przypadku szkoleń - można ich program dobierać do potrzeb firmy i uczestników. | |
[ strona główna ] |